1. Skip to Menu
  2. Skip to Content
  3. Skip to Footer

Gorące, a nawet upalne spotkanie

6FD45B28FA6D673FBCF5AF39B814271B383200FB0E3DE9D775pimgpsh thumbnail win distr W Podkowie Leśnej, na Modrzewiowej 24, odbyło się 4 sierpnia spotkanie miejscowych Dobrodziejów i Przyjaciół misji naszego Zgromadzenia. Termin podyktowany był obecnością w naszej wspólnocie s. Francoise Uwizeyimana, która 5 sierpnia odleciała na drugi miesiąc wakacji do naszych sióstr pracujących w Lauris, we Francji.

Spotkanie rozpoczęło się Eucharystią. Ze względu na ilość osób ( razem z nami było ponad trzydzieści ) przemeblowana została nawet kaplica, aby uczestniczący we Mszy świętej mieli ołtarz w polu widzenia. Celebrował ją ks. Jan Dębski SAC. Na liturgii temperatura dawała się we znaki, a celebrans dodatkowo rozgrzewał nas od wewnątrz głoszonym Słowem Bożym. Podzielił się świadectwem Pallotynów z misji w Indiach, których poprzednicy rozpoczynali posługę nie od głoszenia Ewangelii, ale od czynów Ewangelii. Świadczyli je wobec wszystkich potrzebujących, a czas na przyjęcie przez nich Ewangelii przyszedł sam. Bóg to sprawił, że owoce takiej postawy są dziś bardzo obfite, Wspomniał, że obecnie generałem ich zgromadzenia jest właśnie Hindus. Przywołał też postać bł. Matki Teresy z Kalkuty i jej drogę do świętości.

Po skończonej uczcie Eucharystycznej, wszyscy udali się na podwórko, gdzie po szklance orzeźwiającej wody rozpoczęła się wędrówka do dalekiej Afryki. Przewodnikiem była s. Francoise Rwandyjka w towarzystwie tłumaczki - misjonarki s. Stanisławy Oszywy, która przebywa na urlopie. Warto wspomnieć, że S. Stanisława Oszywa, dla Francoise była pierwszą spotkaną siostrą w momencie jej zgłaszania się do zgromadzenia w Rwandzie, dziś w Polsce była jej tłumaczką. Epizod godny zauważenia. Ale zanim Bóg powołał s. Francoise do naszego zgromadzenia (świadectwo o powołaniu Francoise znajduje się na stronie zgromadzenia www.sluzki.pl) przeprowadził drogą wojennej tułaczki, która trwała trzy lata. Pokonała trzy tysiące kilometrów w kongolskich lasach. Miała wtedy siedemnaście lat. Doświadczenie wielokrotnego ocalenia życia, godności młodej dziewczyny i historia powołania zakonnego po powrocie do kraju, zadziwiły i bardzo zainteresowały wszystkich słuchających. S. Francoise odczytuje to w kluczu zaufania Bogu, który namacalnie ocalał i prowadził. Głód, brak wody, pułapki wojska, zabijanie, niebezpieczeństwa puszczy tropikalnej były codziennością. Podarowany jeden owoc manioku dzieliła na siedem dni tygodnia. Gdy głód doskwierał opasywała ścisło jamę brzuszną. Wodę do picia filtrowała z rzeki przez szmatkę. Za żywność płaciła ubraniem. Cudownego ocalenia doznała w pułapce zgotowanej przez wojsko walczącego plemienia. Żołnierze zabijali ludzi ustawionych w kolumny po pięćdziesiąt osób. Francoise trzymała na rękach dziecko kuzynki i z tego względu żołnierz darował jej życie. Kazał uciekać. Biegła po trupach do lasu, gdzie noc spędziła sama po tak traumatycznych wydarzeniach, których była naocznym świadkiem. Tyle razy Bóg ją ocalił.

Słuchając tej historii snuję refleksję, że Bóg ocalił ją wyłącznie dla siebie, nie oddał jej nikomu ze stworzeń. Zapragnął, aby oddawała Mu chwałę tak, jak to uczyniła dziś wobec zebranych licznie dobrodziejów, przyjaciół, sąsiadów i nas.


WYSŁAWIAJCIE PANA, BO DOBRY, 
BO NA WIEKI JEGO ŁASKAWOŚĆ

  Niechaj to mówią odkupieni przez Pana, 
ci, których wybawił z rąk przeciwnika 
 i których zgromadził z obcych krajów, 
 Cierpieli głód i pragnienie, 
i ustawało w nich życie. 

 W SWOIM UCISKU WOŁALI DO PANA, 

a On ich uwolnił od trwogi. 
 I powiódł ich prostą drogą, 
tak że doszli do miasta zamieszkałego. 

 NIECH DZIĘKI CZYNIĄ PANU ZA JEGO MIŁOSIERDZIE (Ps.107)

Go to Top